Tygodniówka, czyli mój cyfrowy ogród 🪴

Search

Search IconIcon to open search

Last updated Jan 19, 2023 Edit Source

Posted on 13 marca, 2020 by  admin

Dziś tygodniówka inna, bo i czasy cokolwiek szalone. Część pierwsza o wszystkim innym. Część druga o tym, o czym wszyscy mówią.

  1. Nie przepadam za modelem subskrypcyjnym. Uważam, że to jest  skubanie po złotówce. I nie rzecz w tym, że to zło z założenia, ale mam wrażenie, że ostatnio wszyscy oszaleli na tym punkcie i robią co mogą, aby rozwiązanie jednorazowej płatności zamienić na płatność wielorazową. Irytujące jest to (moim zdaniem) zwłaszcza w przypadku oprogramowania. Niektóre firmy DTC (direct to customer) próbuja przejść na ten model relacji z klientem, gdyż jest on dobrym zabezpieczeniem - pozwala przewidzieć ile towaru będziemy potrzebować, jaki wpływ mamy mniej więcej zagwarantowany. Co prawda, czasem to też jest fikcja (million dolar shave club wygląda bardzo ładnie, ale to chyba była wydmuszka zrobiona specjalnie dla Gillette). Słyszeliście o abonamencie do kawiarni? A o tym że inni próbowali i nie zawsze im wychodziło?  https://info.trendwatching.com/innovation-of-the-day-panera subskrypcje, wit o rzeczywistości, w poszukiwaniu efektywności
  2. Czasem są takie rzeczy, które otwierają oczy i zachwycają. W miejscach, których bym o to nie podejrzewał. O turbo wow. 

https://www.facebook.com/photoagedor/photos/a.884365094930090/1260843107282285

źródło:  https://mymodernmet.com/arianne-clement-senior-citizen-portraits/ dziwadełka

  1. Kiedy wszyscy zachwycają się marketingiem Pornhubu (choćby jego ostatnią otwartością premium dla Włoch), ja zaczynam mieć z nim problem. A równocześnie, to trochę problem ze sobą samym. Bo problem pornhub’a osadza się o problem z porno. I teraz tak… Czuję się jakbym, wychodził z szafy, choć mam wrażenie, że to absolutnie pozorne. Więc… porno, pornhub, wit o rzeczywistości

    O tym się nie mówi, ale pornografia jest czymś co lubimy (choć samo słowo zgrzyta jak piach w ustach). O tym się nie mówi, to się ogląda w ciemności, to się ogląda pokątnie i po kątach. Ale się ogląda. Ja oglądam (to jest mój coming out). Ja lubię. Nie w nadmiarze (chyba) ale… oglądam. Także na pornhubie, który jest taki fajny, taki współczesny, taki marketingowy, że niemal lajfstajlowy. To pierwszy problem. 

    Pornografia to nie lajfstajl. Podobnie jak Mission Impossible nie jest Twoim (moim) codziennym dniem w pracy. Ani Dexter. Ani nawet Klan. A już na pewno nie “Moda na sukces”. Nie i już.Druga rzecz, to to, że jestem przyzwyczajony do tego, że oglądając coś na Youtube, albo na Netflixie, albo na HBO to widząc obsadę wiem, że ludzie biorący udział w tym przedsięwzięciu, zrobili to świadomie i wyrazili na to świadomą zgodę. I przenoszę domniemanie tej zgody także na pornhuba. Jakbym nigdy w życiu nie słyszał o kobietach zmuszanych do seksu i prostytucji. 

    Czy świadomie oglądałem film z kimś kto był do seksu zmuszony? Nie. Czy mam absolutną pewność, że ludzie których oglądałem wyrazili na to obopólną zgodę… no… nie. Czy dla mnie to jest spoko? Nie. Także przy najlepszym marketingu świata, chyba jednak muszę przemodelować swoje zachowanie. Bo taki jest problem z pornhubem;  https://traffickinghub.com

  2. W tej części miało nie być o Wirusie i nie bedzie o wirusie, ale co racja, to racja:  Twit o powoływaniu się na WHO polska, opis obyczajów

  3. Mam listę książek, które są trochę moim wyrzutem sumienia, zaczęte a niedokończone. A tu ktoś wyciągnął lęki prosto z mojej głowy: książki

https://www.facebook.com/jarek.kozlowski.rysunki/posts/3619850311389539

  1. Sprzedajecie czasem coś przez Internet? Czy to coś co sprzedajecie, ma w sobie kartę pamięci? Albo sprzedajecie karty pamięci? A jesteście pewni, że je wyczyściliście? Skutecznie? Znakomicie. To teraz poczytajcie co z kart można wyciągnąć 😉  https://zaufanatrzeciastrona.pl/post/co-wygrzebalismy-z-kupionych-kart-pamieci-opowiesci-ku-przestrodze/ prywatność

Druga lista związana jest oczywiście z KoronaWirusem. Z czym by innym.

  1. Staram się być możliwie spokojny. Bez świrowania. Bez czytania czego popadnie. Bez snucia wniosków o rzeczach, na których się nie znam. Bez nakręcania paniki. Bez dzielenia się tym, co ktoś gdzieś usłyszał, a co zawsze jest pewną informacją od znajomego znajomego z ministerstwa. To nakręca panikę. Przy wszystkich zastosowanych działaniach, nie jest mi łatwo. A uważam się za rozsądnego człowieka. wit o rzeczywistości, Koronawirus

  2. W tym wszystkim, doceniam tych, którzy tonują nastroje swoich najbliższych. Którzy zarażają spokojem. Są bezcenni i niezastąpieni. Panika osłabia. Spokój podpowiada jak sobie radzić. Spokój dostaje ogromne wsparcie od wiedzy. Szukajmy wiedzy, nie emocji. wit o rzeczywistości, Koronawirus

  3. Patrzymy na to, co dzieje się we Włoszech bojąc się, że i u nas sytuacja będzie tak wyglądała. Tak, może tak wyglądać, ale to zależy w równym stopniu od nas, co od władz. Przygotowana lub nieprzygotowana władza to jedno. Zachowanie ludzi to drugie. Czy cały świat wygląda jak Italia? Nie. Czy wszystko zaczęło się we Włoszech? Nie. Więc zobaczmy czy gdzieś indziej dzieje się inaczej, niż we Włoszech: wit o rzeczywistości, Koronawirus

  4. Zatem jest dość prosta metoda. #StayTheFuckHome czyli #ZostańKurwaWDomu.
    Akcja mająca na celu powstrzymanie pandemii COVID-19 | #StayTheFuckHome wit o rzeczywistości, Koronawirus

  5. Jeden ważny artykuł który pokazuje, jak czytać liczby, dlaczego źle je czytamy, na co powinniśmy patrzeć. I że strach powinien nas motywować do działania a nie paraliżować. Mamy wpływ na otoczenie, mamy wpływ na efekt.  Bardzo dobry artykuł. Gorąco polecam. Są tam dane, wykresy, statystyki. Lubię artykuły, które podpowiadają nam zrozumienie. To taki właśnie artykuł. wit o rzeczywistości, Koronawirus

  6. W szczególności jeden z poruszonych w nim wątków daje do myślenia. To nie są ćwiczenia, to nie jest zabawa, to nie jest fantastyka. To się dzieje. Twit prosto z Włoch

  7. Wszystkich, którzy uważają że msza jest spoko pomysłem zachęcam do poszukania informacji o 31. pacjencie w Korei Południowej. wit o rzeczywistości, Koronawirus

  8. A teraz jeszcze dwa filmiki, które pomagają trochę się w tym odnaleźć. Pierwszy to Uwaga Nagłowy Bełkot (który mógłby zaniechać takiego właśnie tytułu odcinka), ale dał mi dużo spokoju ducha. wit o rzeczywistości, Koronawirus

    https://youtu.be/zFvsYoKL5C8

  9. A tu wywiad z człowiekiem który spokojnie mówi o tym co działa:

  10. A ponieważ nie możemy cały czas żyć w lęku, czasem trzeba się pośmiać. Więc…

I najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że komunikat jest prawdziwy 😉

Już o tym wspominałem, ale będę wspominał jeszcze mnie raz. Jeśli jeszcze nie wiesz komu przekazać swój 1% podatku, przekaż go proszę na pomoc  Iwonie Englert-Woźniak .

Dane do PIT’a:
Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym “Słoneczko”
KRS:  0000186434
Cel szczegółowy: 23/E Iwona Englert-Woźniak

Notka powstała w  Notion_. Chyba się polubimy;-). Z Notion i notatkami jest jak ze Spotify i Apple Music. Bardzo szybko staje się wygodne w codziennym użyciu i nie tęskni się za wcześniej stosowanym rozwiązaniem. To dobry prognostyk.
_Zostawiam tu link, z którego jeśli skorzystasz i spróbujesz tej aplikacji, ja dostanę ekstra środki na korzystanie z tego narzędzia (wolę, żeby to było jasne).

To jest też ten moment, w którym nieśmiało zostawię linki do wcześniejszych tygodniówek, bo istnieje pewne niebezpieczeństwo, że to jednak będzie nosiło znamiona regularności.

Czy w 2020 będę pisał więcej? Może…
Dotrzymując obietnicy, wyrabiając nawyk – tydzień 2
Zabawa co tydzień zaczyna się od pustej kartki
Inspiracja bezczelnie czycha wszędzie – moja tygodniówka
Nawet na urlopie tygodniówka się sama nie napisze…
Tydzień możliwie spokojny, ale za to czwartek na wkurzeniu
Na księżycu jest piasek, a ja czuję, że dostałem medal
Gromadź wiedzę. Zatrzymaj panikę.
WWW. Wartość, wdzięczność, wyrozumiałość. In-between moments

Od dziś kartka znowu będzie pusta…

Previous WWW. Wartość, wdzięczność, wyrozumiałość. In-between moments

Strona 2 z 2

Bez zbędnych wstępów. Co też ciekawego mnie złapało w tym tygodniu

  1. Początki mierzenia się z prokrastynację nie są łatwe. Na razie jestem na etapie zwiększania własnej świadomości co mi czas kradnie i jak bardzo nie umiem sobie z tym poradzić. Potrzebuję determinacji do tego, żeby zamykać głowę na czas i nie pozwalać jej uciekać za bardzo. Będzie ćwiczone. Bez paniki. Krok po kroku. Trzeba się pilnować. I wyłączyć powiadomienia większości aplikacji. Nic osobistego, po prostu krzycząc odwracają uwagę. Niepotrzebnie. Niby już poograniczałem, ale nie dość.  
  2. Pierwszy kontakt z metodą Pomodoro (ustaw sobie okresy 25 minut na pracę + 5 minut przerwy) zaskakująco… przyjemne. I zdaje się efektywne. I… mam nadzieję, coś z tego będzie. Korzystam z aplikacji „Be Focused” (  https://apps.apple.com/us/app/be-focused-focus-timer/id973134470 ) - łatwa, prosta, wygodna. No cholera chyba się polubimy.
  3. Łatwiej mi było z metodą Pomodoro w domu (home office) niż w biurze. Troszkę dlatego, że łatwiej było się wyłączyć na określony czas od bodźców. Siedząc za firmowym biurkiem zdarzało się nie raz, że ktoś podszedł, podpytał, wytrącił z tego w czym w danym momencie byłem głową. Muszę nauczyć się mówić „przepraszam, za moment”. To w sumie coś, o czym pisano w „one second head” - to Ty decydujesz, kiedy i komu poświęcisz swoją uwagę. Naucz się świadomie odmawiać. 
  4. Ostatnia myśl związana z Pomodoro… Tu jak w medytacji. Od czasu do czasu, coś sprawi, że Twoje skupienie związane z oddechem i niemyśleniem o niczym zostanie przerwane i pomkniesz uwagą za jakimś mniej lub bardziej ważnym skojarzeniem. Właśnie wtedy powinieneś „gently, but firmly” sprowadzić uwagę do tego, na czym Ty chcesz ją skupić. Bez krytyki, bez żalu, ale z pewnym wysiłkiem wrócić głową w miejsce, w którym w danym momencie chcesz ją mieć. I to samo zauważam przy pracowym rozproszeniu. Moje rozwiązanie? Zauważam, a następnie wykonuje pewien wysiłek aby wrócić na chciane tory. Ćwiczymy. Pierwsze efekty są malutkie, ale dają nadzieję.   
  5. Just Jammin Gramatika ( wspominałem w zeszłym tygodniu) zapętlony w tle nadal się sprawdza. Zobaczymy jak długo. Nie chciałbym sobie obrzydzić tego kawałka.
  6. Finowie udostępnili darmowy kurs o podstawach sztucznej inteligencji. Brzmi interesująco, chyba się skusze.  https://www.elementsofai.com/ 
  7. Cytat, który zwrócił moją uwagę: „Point of view is worth 80 IQ points” - Alan Key, z książki The Everything Store.
  8. Ze specjalną dedykacja dla pana Prezydenta Kochanego naszego „Jeśli jesteś pochodzenia europejskiego albo azjatyckiego, istnieje duża szansa, w przedziale od jednego do czterech procent, ze masz neandertalskie DNA” - Ludzie, krótka historia o tym, jak spieprzylismy wszystko, Tom Philips. I równocześnie dygresja… im więcej czytasz, tym więcej masz treści, do której możesz się odnieść. Swoją droga, im więcej czytasz, tym częściej trafiasz na podobne argumenty (co sprawia ze a - może jednak tych argumentów jest skończona ilość, b - jest szansa ze lepiej je zapamiętasz). Tym razem o roli kotwiczenia w percepcji rzeczywistości (por. Choice Factory).
  9. Droga rzeczywistości, podpowiadacz mi te książkę - Thinking Fast and słów - trzeci raz w ciągu miesiąca. Tak, obiecuje przeczytać, ale proszę, bądź bardziej subtelna. 
  10. Queen Anne’s Revenge od CubicFun - kilka godzin bardzo przyjemnej (a momentami niezdrowo frustrującej) rozrywki. Ale daje takie efekty;)

  1. Organizowanie wydarzeń na fb w kontekście zaproszeń na imprezę. Może i wygodne, ale średnio efektywne.
  2. Na listę książek do przeczytania, a może raczej do sprawdzenia czy na te listę trafi pozycja Davida Epsteina - Range, why generalists triumph in specialised world. Wszystko na podstawie wspomnianej rozmowy na Recode Decode. Ale większa pokusa jest tez sprawdzenie co ten człowiek. napisał, bo mówi bardzo ciekawie.
  3. Od kilku tygodni jestem posiadaczem AirPodsów. Wszystko dlatego, że kolejne Earpodsy postanowiły zakończyć (albo prawie zakończyć) swój żywot, losowo puszczając muzykę / podcast kiedy nie miałem na to ochoty. Na moje (absolutnie) niewymagające ucho, słuchawki od Apple robią robotę - dźwięk, jakość wykonanie, cena - wszytko gra. Dlatego postanowiłem spróbować wersji bezkabelkowej. Wrażenia… są tak samo wygodne, ładowanie (dzięki case’owi) nie stanowi problemu, trzeba uważać, bo potrafią wypaść z ucha w najmniej spodziewanym momencie, mikrofon chyba zbiera zbyt dużo dźwięków z otoczenia, ale też może to być konsekwencja tego, że lubię słuchać na jednym uchu… O ile w zamkniętej, cichej przestrzeni nie ma z tym problemów, o tyle na ulicy to rozwiązanie się nie sprawdza. Muszę przekonać się czy używanie obu słuchawek rozwiązuje ten problem.
  4. Druga uwaga do Airpodsów - zapomniałem jak wygodne jest korzystanie z pilota na słuchawkach - bez sięgania do telefonu zmiana głośności, szybkie przewijanie (reklam w podcastach). No cóż, tego AirPods (gen1) nie oferują. Ale można to robić via Siri. Tylko czy ja chcę / umiem / polubię podgłaśnianie przez Siri… Trzeba się będzie przekonać.
  5. W ramach ciekawostek, a zdaje sie mało kto o tym wie, zachęcam do podglądnięcia “ważnych miejsc” jakie w ramach danych lokalizacyjnych gromadzi iOS (Ustawienia -> prywatność -> usługi lokalizacji -> usługi systemowe -> ważne miejsca). Można sobie całkiem sporo powspominać   Ciekawe czemu ukryli to tak głęboko… i tak, można to zdezaktywować. Albo przynamniej poczuć się lepiej nie widząc, że te dane są gromadzone.
  6. I w sumie jeszcze jedna dziwna refleksja o iOSie i „mądrości” tego systemu. Słownik - działa spoko, o ile zrobisz jedną literówkę w słowie. Zrobisz dwie i dokonuje się Panic kernel, czyli nie ma bata, aby podpowiedział co chciałeś napisać. Polska język trudna język. 
  7. Lubię Penna Jillette. Dawno temu wydawał mi się głośnym amerykańskim komikiem, który umie w iluzję. Potem okazało się, że jest świetnym amerykańskim iluzjonistą, umiejącym w humor. Potem okazało się, że jest sceptykiem, ateistą i że lubi zaszczepiać zdroworozsądkowe podejście do świata (poszukaj BullSh!t), a potem okazało się, że gość też świetnie pisze i „przez niego”  wywróci mi się cały sposób w jaki się odżywiam, zgubię i nie odzyskam (przez jak na razie 2 lata) ponad 10kg. Więc, joke’s on me, i nadal lubię Penna Jillette. Kiedy więc okazało się, że Ferriss (wobec którego jestem sceptyczny)  nagrał 2h rozmowę z nim, wiedziałem, że będę musiał jej posłuchać. Jednym z początkowych wątków tej rozmowy jest prowadzenie dziennika (na które nie mam, nigdy nie miałem ochoty. Nie Codzienny w tytule jest tu pewnego rodzaju podpowiedzią. Aaaale, Penn opisał swój rytuał porannego pisania, który obejmuje także „codzienne czytanie historii, czyli tego co napisał rok, 10 lat temu i 20 lat temu”. I dopowiedział, że to trochę jak podróż w czasie i rozmawianie z samym sobą z przeszłości i… wiesz co chłopie, jak mało kto potrafisz złożyć obietnicę. Ostatnim razem kiedy to zrobiłeś, powiedziałeś że nic tak nie smakuje, jak gotowana kukurydza po monodiecie (uwierzyłem Ci, choć nie spróbowałem) i zmieniłeś moją dietę. Tym razem Ci się nie uda. Nie uda Ci się. 
  8. Swoją drogą, już raz przytaczałem na niecodziennym tekst z przed 10 lat. I, prawdę powiedziawszy, bez wstydu. A nawet z małą satysfakcją. Zarówno z treści jaki z formy.
  9. Jak już jesteśmy przy wypominkach, to tak wygląda tekst napisany mniej więcej 10 lat temu, bo w styczniu 2010. I z jakiegoś powodu jest tam otagowana Beata Kempa. Ta sama, która w tym tygodniu dała popis w Brukseli. No po prostu czad.  Uwłaczający spektakl, uwłaczający aktorzy
  10. Jeszcze jedna rzecz o wywiadzie Penna Jillette. Na koniec rozmowy z Ferrissem, pytany o to, co chciałby dodać, czy jest coś nad czym teraz się zastanawia, powiedział, że biorąc pod uwagę ilość hejtu jaki się wylewa zewsząd w sieci, i widząc że social media zamiast nas łączyć doprowadzają do coraz głębszych podziałów, i będąc przekonanym, że najlepsze są pokojowe rewolucje, zastanawia się, w jaki sposób możemy zejść z tej szkodliwej drogi. I ukuł zwrot, który stosuje, aby unikać podziałów na My i Oni. Podziałów, który jest szkodliwy i konfliktowy. Jilette interesował w szczególności podział na tych, którzy głosowali na Trumpa i na resztę. I pracuje nad tym, aby mówić „Those of us, who voted for Trump”. Genialne. Those of us. Genialne. Biorąc pod uwagę, że  język, którego używamy w polityce, ale w dowolnym innym aspekcie naszej rzeczywistości ma znaczenie, jest kurcze pod wielkim wrażeniem. Those of us.  
  11. Anka przypomniała mi film z 9 dobrymi radami od pewnego Austarlijczyka dla młodych ludzi. 
[https://www.youtube.com/watch?v=yoEezZD71sc](https://www.youtube.com/watch?v=yoEezZD71sc)  
  
I sam film znałem, to co mnie wytrąciło, to to, że zaczyna się od od słów - mając 37.9 lat, podzielę się z Wami swoimi obserwacjami. I tu dwa prztyczki w mój pyrkaty (zdaje się wciąż) nos. Po pierwsze, dobre ma te rady. Po drugie, nie wiem, czy ja potrafiłbym znaleźć swoje, tak dobre i tak dobrze podane 9 rad dla młodych. Niemała zazdrość. Duże uznanie.
  1. Artykuł o serwisie OnlyFans, i jak zmienia się zarabianie na soft (a pewnie i hard) porno.  https://www.1843magazine.com/people/onlyfans-a-day-in-the-life-of-a-topless-creator Z tego artykułu dwa cytaty
On any given day, 100m users visit porn sites owned by the company Mindgeek, such as Pornhub, RedTube and YouPorn. As with any industry in decline, as profits crumble, labour rights and pay are affected. Female performers may be paid £300 for a shoot, with another £100 thrown in for extra sex acts. As a result, performers are pushed into performing more hardcore scenes to make money.  
  
This illusion of proximity is critical to OnlyFans’ appeal. “Hardcore porn is easy to come by, but a relationship with a girl is hard to get,” explains Andrew, a 42-year-old engineer from Sheffield. “But with OnlyFans you get it.” He’s been following Brooks since September 2018 and estimates he spends around £300 a month on her page. He believes that Brooks does care for him. “If I go quiet and don’t take part in things for a few days, she notices and will start messaging me and asking me how I am.” I ask Andrew if it feels like he and Brooks are in a relationship. He pauses. “It's difficult to define,” he says finally. “There are times when it feels like we almost are a couple.”
  1. Książka skończona w tym tygodniu - Ludzie, krótka historia o tym, jak wszystko spieprzyliśmy. Dość posępny, choć napisany lekkim językiem, przegląd małych i dużych porażek ludzkości. No na błędach to my się nie uczymy. Niestety. Przyjemna lektura, choć to zupełnie inny kaliber niż Sapiens. 
  2. Kilka dni temu zobaczyłem taką „checklistę” i mnie zmroziło. Nie umiem sobie siebie wyobrazić w miejscu, które oczekuje takiego raportowania od swoich pracowników. Bardzo możliwe, że to działa. Bardzo możliwe, że to podnosi efektywność. Bardzo możliwe. Mam chyba niesamowitą ilość szczęścia, że nie muszę i nigdy dotychczas nie musiałem, wypełniać takiej listy. 

źródełko:  https://www.facebook.com/donaldkropkapl/photos/a.1538450336270943/2689722517810380/

Poprzedni wpis tygodniowy znajdziesz tu:
Czy w 2020 roku będę pisał więcej? Może…

Previous Tygodniówka i dzień bez wydatków, czyli moje eksperymenty na finansach osobistych